sobota, 20 listopada 2010

Częstotliwość pisania notek - powalająca :)
dawno tu nie zaglądałam, bo nie było kiedy.
Początek listopada spędzony w Paryżu, calutki tydzień, a wolna była tylko sobota;(
ale wystarczyła - spędzona z licealną kumpelą, więc udana:)
Tygodnia następnego nie pamiętam:)
A ostatni nie należał do najlepszych - otóż w niedzielę (równo tydzień temu)powiedziałam mojej rodzinie, że nie chcę do nich wracać po świętach.
Generalnie przyjęli dobrze moją decyzję, podobno się jej spodziewali. Rozmowa była spokojna. Za to w tygodniu pokazali, ze nie są zadowoleni - dzień w dzień pretensje o pierdoły, np że upiekłam rybę w piekarniku, a nie na patelni i tym podobne. Grubsze awantury też się zdarzały, chyba po raz pierwszy w życiu popłakałam się po czyichś słowach skierowanych pod moim adresem - zawsze byłam odporna na takie rzeczy i mało mnie obchodziło co mówią ludzie, którzy nie są dla mnie w jakikolwiek sposób ważni. W ten sam dzień postanowiłam, że jeśli taka sytuacja się powtórzy, to odejdę z dnia na dzień. Po prostu spakuję się i wyjdę, bo nie chcę wyjechać stąd z depresją i brakiem wiary w siebie.
Dodam może, że oni nie są potworami non stop, normalnie są całkiem w porządku, ale są tego typu ludźmi, którzy nie znają słowa kompromis. Wszystko musi być zgodnie z tym, jak oni to widzą. Nie akceptują zmian, jakie może wprowadzać nowa, obca osoba mieszkająca w ich domu. Trzeba bezwzględnie przyjąć ich wszystkie zasady. A to jest niemożliwe - ludzie są różni i nie można od nich oczekiwać wyrzeczenia się własnych zasad dla cudzych. Bynajmniej ja się na takie coś nie zgadzam.

Poza utarczkami z host mamą (bo host tata do niczego się nie wtrąca, pewnie tylko podpowiada po cichu żonie co i jak) spędzam czas na poznawaniu miasta, póki mogę.
Znalazłam kafejkę z przepyszną kawą, jej smak jest jedną z tych rzeczy, za których będę tęsknić :)
W życiu towarzyskim mam szczęście do Turków, haha xD i nawet jeśli w swoim opisie na couchsurfingu twierdzą, ze sa luksemburczykami czy holendrami, to w rzeczywistości okazują się pół-turkami. Nie, zebym była jakąś rasistką która ich dyskryminuje, ale się chyba za dużo naczytałam o ich haremach ;D
Ale rozumiem już, czemu wiele kobiet daje się im uwieść i wywieźć - Ci, których poznałam, mają na prawdę tak wielki urok osobisty, są tak czarujący, że niejedna może stracić głowę;) Ja jednak się do Turcji nie wybieram, mimo kilku zaproszeń xD
Poznałam też dwie Polki - dziewczyny siedzą tu już 4 lata, także mają Brukselę w małym palcu:)

Robiąc ostatnio (tzn dziś;) spacer po sklepach, zauważyłam stoiska z pierdołami świątecznymi, ozdobione ulice czekające na włączenie świateł i witryny sklepowe z naklejkami merry christmas - nie słyszałam jeszcze tylko najpopularniejszej świątecznej piosenki xD I chociaz do świąt jeszcze miesiąc, to dzięki tym wszystkim duperelom czuję, jakby to było już tuż tuż i mam ochotę pakować walizkę :)
swoją drogą, pakowanie.. I znowu problem - jak ja się z tym zabiorę?
Przyjechałam tu z limitem 20kg, wracam z limitem 30kg, a problem i tak jest xD
muszę zacząć omijać sklepy szerokim łukiem ;]

1 komentarz:

  1. Oj biednaaa... ale trzymaj sie tam jako, już niewiele do świąt zostało , w ogóle to chyba za szybko im powiedziałas ze do nich nie wrócisz, trzeba było tydzień przed wyjazdem powiedzieć, skoro i tak nie są dla Ciebie wystarczająco dobrzy, bo szkoda zdrowia dla takich ludzi... a zakupy - to przekleństwo ;] ja oszczędzam więc za dużo to ich nie narobiłam :P

    OdpowiedzUsuń