wtorek, 31 sierpnia 2010

Don't dream, it's over...

Mój amerykański sen chyba skończy się, zanim się zaczął.. Niestety :(
Brak rodzin zainteresowanych moją osobą, rodzice denerwujący się o zmarnowany rok na studiach, przebłyski racjonalnego myślenia - to wszystko spowodowało, że zgodziłam się wziąść pod uwagę wyjazd do Europy.
Od wczoraj agencja szuka mi rodzin na dwa fronty, jednak wydaje mi się, że to jednak Europa wygra.
Dlaczego? Bo już mam propozycję rodzin, po 1 dniu.. A na Amerykanów czekam 86 dni i nic :(
Jedno wiem na pewno: Stanów sobie nie odpuszczę, nie w tym roku, to za rok lub po studiach (albo i w trakcie) :)
Coś o rodzinie? Są z Włoch, trójka synków w tym jeden noworodek, więc odpadają na starcie.
Już się nawet nie cieszę, że być może uda mi się przeżyć ciekawy rok..

No i wypadało by zmienić adres bloga, nie będzie la dolce vita americano...

piątek, 20 sierpnia 2010

Jednak nie tym razem

No i mój entuzjazm prysł.. Niestety, podobnie jak rodzinka..
Będziemy w kontakcie, miło by było jutro ponownie porozmawiać, taaak..
Znikanie bez słowa to chyba specjalność Amerykańskich host rodzin..
A podobali mi się bardzo :(
Mówi się trudno, znaczy że nie byliśmy sobie przeznaczeni.. Taak, jakoś to sobie muszę tłumaczyć :)
Więc czekam dalej, w nadziei na mój w miarę doskonały match.
A czasu zbyt wiele nie mam.. Oj za rok będzie ciężko.. Było by genialnie zdążyć wrócić przed rozpoczęciem roku akademickiego, bo trochę głupio już na samym początku być spóźnionym.. Chyba że studia poczekają dwa lata xD Ale to wersja, którą raczej bałabym się przedstawić rodzinie..

środa, 18 sierpnia 2010

Let's go!

No to zaczynam swoją karierę bloggerki :)
Zainspirowana blogami innych au-pairek, postanowiłam zacząć opisywać swoją drogę do realizacji celu i spędzenia cudownego roku w USA. Tak, wierzę, że główny tekst reklamowy agencji może okazać się rzeczywisty! W końcu wszystko zależy tylko ode mnie.
Jak to się stało, że postanowiłam wyjechać? Nieustanna chęć kombinowania, zmieniania czegoś wokół, zwiedzania, poznawania nowych miejsc i ludzi pchnęła mnie do tego na pewno. Ale nie tylko. Chcę zacząć swoje dorosłe życie inaczej niż inni, nie interesuje mnie układanie życia na poważnie w wieku jeszcze nastu lat. Nie chcę iść przetartym szlakiem liceum-> studia -> praca -> rodzina. Chcę czegoś nowego! Chcę przeżyć przygodę, póki mam na to czas, chęci. Póki jestem młoda, chcę korzystać z życia i realizować nawet najbardziej nierealne zachcianki! Wbrew wszystkim! Niech gadają i udają zmartwionych moim 'nieudanym' życiem.
Za organizację wyjazdu zabrałam się w styczniu, ale nie było mi dane szybko uwinąć się z papierkową robotą. Długie 6 miesięcy minęło nim otrzymałam meila: Your application has been approved.
I tak 07.06 zaczęłam szukać rodzinki. Jednak znowu moja cierpliwość została wystawiona na próbę..
Mamy połowę sierpnia a ja tego perfect matchu nie mam, ale wierzę, że już niedługo się go doczekam :)
Wprawdzie pojawiły się trzy zainteresowane rodzinki, jednak jedna nie odezwała się w ogóle, druga zadzwoniła, ale na tym się skończyło, a trzecia.. to historia bieżąca :D jesteśmy w trakcie rozmów, ale chciałabym, żeby powiedzieli mi TAK :)
Rodzinka z Great Falls, VA, niedaleko Waszyngtonu :) jedno dziecko, synek pięcioletni, który pół dnia będzie spędzał w szkole :) a na dodatek w okolicy forumowe dziewczyny :)

So, we'll see :)