wtorek, 26 października 2010

koniec zadowolenia

Skończyło się zadowolenie z rodziny.. Mimo ich plusów, minusy zaczynają mnie wkurzac ;/
Dziś dostałam zjebkę za to, że upomniałam się o kieszonkowe (!)
nie lubię pytania o kasę, no ale sytuacja była wyjątkowa bo jutro muszę za szkołę zapłacić, a oni się obruszyli.. I najepsze, ze nie dali mi ;/ była umowa, ze płacą mi co tydzień, a jeszcze ani razu nie dostałam kasy na czas ;/
i tak jest nie tylko z pieniędzmi - masakra u nich z jakimkolwiek planowaniem - porozmawiamy wieczorem kończy sie rozmową tydzień później, o swoich wyjściach i planach nie raczą mnie uprzedzać wczesniej, tylko tuż przed ich realizacją, wiecznie spóźnieni, niesłowni...
I miałam rację co do miesiąca z taryfą ulgową.. Zaczynają wymagać więcej i więcej w krótkim okresie czasu (a oczywiście jeśli nie zdążę, to kończę po godzinach)..
Najchętniej zmieniłabym rodzinę, bo poza wyżej wymienionym ta ma jeszcze taką wadę jak język.. Dalej mi się to daje we znaki..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz