Kiedy nie wiem co ze sobą zrobić, męczę się strasznie, ale jak już podejmę decyzję - wszystko staje się łatwiejsze a i mój humor stabilizuje się.
I dziś jest ten dzień, że zdecydowałam czego chcę.
Zmieniam rodzinę.
U obecnej zostaję do świąt, co wiąże się głównie z kwestią finansową i zarezerowanym już biletem do Polski, a w styczniu mam nadzieję wyruszyć do Anglii.
Powody dla których zmieniam rodzinę, niektórym mogą wydać się banalne, ale w życiu codziennym są na prawdę uprzykrzające..
- wielkie niezorganizowanie tej familii - niedotrzymywanie terminów, nie informowanie mnie na bieżąco o ważnych i dotyczących mnie rzeczach, ich zmienność co do zakresu moich obowiązków i czasu mojej pracy - to zasługuje na osobny punkt zresztą.. Niby mam plan pracy i godziny określone, ale w praktyce rodzicom zawsze coś wypada i 5 minut przed mówią mi, ze muszę zacząć wcześniej i zrobić to to i to. Albo odwrotnie: wiem, ze zaczynam pracę o 17 w niedzielę, więc na tą 17 wracam z miasta, by siedzieć w domu bezczynnie, bo się okazuje, że dziś nie ma dla mnie na razie nic do zrobienia.. No a skoro na razie, to wyjść nie mogę, bo za chwilę moze się coś znaleźć. Przykładem może być wczorajsza sytuacja: wróciłam do domu i pytam hostki co i jak z dniem dzisiejszym, co mam zrobić (tak, muszę tu pytać sama czy jest coś do zrobienia i co tym razem, bo w sumie moje obowiązki zmieniają się każdego dnia) na co ona mi, ze nie ma nic, że na razie mam wolne i ze mnie zawoła jak będę potrzebna.. No więc okej, powiedziałam żeby wołała w razie co i poszłam do siebie. Nie zawołała. Po czym schodzę wreszcie (i kolejny raz) do kuchni, a tutaj niespodzianka - dlaczego nie zrobiłaś tego, tego i tego? ;/ yyy, no soorry, ale przecież nie było nic do zrobienia dla mnie jak pytałam, to skąd miałam wiedzieć ze jednak coś jest? Jasnowidzem nie jestem przecież! Wypełniłam rutynowe nieliczne moje obowiązki i czekałam na znak od Jej Mości Hostki..
Kolejnym minusem jest to, ze mam dość bycia ich sprzątaczką ;/ na początku pasował mi ten układ, że nakrywam do stołu, przygotowuję razem z Host mamą kolację a potem po niej sprzątam, bo tłumaczyłam to sobie tak, ze fajnie, bo rodzice w tym czasie spędzają czas z dziećmi. No ale ich kultura którą okazywali na początku się skończyła i teraz sprzątnięcię wszystkiego po ich kolacji to kwestia 2h..
I dzieci.. Nie mogę z nimi złapać kontaktu takiego, jakiego bym sobie życzyła.. O najmłodszej już nie wspomnę - porażka jakaś..
Do tego dochodzi kwestia z językiem - mimo starań, i tak nie jest dobrze.
Podsumowując, nienormowany czas pracy (praktycznie wszystko zależy od ich dzisiejszego widzi-mi-się), problemy na linii językowej, problemy z dziećmi, praca jako sprzątaczka a nie niania. Kończymy z tym!
Aa, zapomniałam dodać: ostatnio miałam rozmowę:
Możesz jeść wszystko, ale. Tego i tego nie, to i to tylko z nami, a to i to tylko jeśli jest dużo... ;/ Ale poza tym możesz jeść wszystko i chcieibyśmy, zebyś się dobrze czuła.. ;/
Oni chcą kogoś, kto będzie identyczny jak oni - trzeba się bezwzględnie dostosować, bo inaczej codziennie będziesz miała pogadankę co powinnaś a czego nie.
Więc męczę się do 22 grudnia, bo mimo że nie jest dobrze, to też nie ma takiej tragedii zebym musiała uciekać już, a i odłożę w tym czasie na samodzielny start w UK, bez ciągnięcia po raz kolejny od parentsów. A potem ciaao!
Osz kuurde... no to nie za ciekawie tam u Ciebie jest, u mnie tez nie różowo, ale nie tak źle żebym musiała narzekać, nie jestem moze całkiem sprzataczka ale niania tez nie jestem... Tyle tylko ze familie mam miłą ( chyba że zdarzaja sie incydenty takie jak ostatni weekend..) także nie narzekam :) do Anglii - wbijaj :D najlepiej w okolice Oxa :D hehe z tego co wiem w mojej okolicy 2 rodziny beda szukac operki :D jedna do 1 chłopca, głównie chodzi o opieke nad nim, bo matka i ojciec pracujący, a druga to w sumie nie wiem kobieta pytała mnie czy mam jakieś znajome które by chciały operkować. Jedyny minus to taki ze mieszkasz na wsi, nie w mieście, więc to pewnie dla Ciebie odpada :D Londyn Cie wzywa :) życze wytrwałości :D i pisz jak najwiecej - ja zaś musze sie zacząć dożywiać :P typu słodycze - gdyż nie jadam ich za wiele , a ja potrzebuje cukru xD hahaha a co do tych friendsów Hostów, to nie, nie mają na szczęscie... ale porażka jakaś, jak niektórzy ludzie myśla o Au pair..;/
OdpowiedzUsuńTrzymaj sie kobieto! :***
Aaa i co do jedzenia, to ja staram sie nie jeść za dużo :P bo wydaje mi sie że patrzą mi na ręce, alee to mi wychodzi na dobre bo przynajmniej troche zrzuce :P nie potrzeba mi motywacji, wystarczy ze oni jedzą mało :PP w sumi enie wiem jak można komuś powiedziec - mozesz jeśc to, a nie możesz jeść tego..;/
OdpowiedzUsuńBuu co tam u Ciebie słychac kobieto??;>
OdpowiedzUsuń