Stało się to, czego bałam się najbardziej, że się wydarzy....
Zarezerwowałam bilet do Brukseli, a kilka godzin później dostałam ofertę z Ameryki... Z biura oczywiście...
Jestem lekko podłamana. Tak długo czekałam, żeby coś się zaczęło dziać z tym wyjazdem, a kiedy już zabrakło mi czasu na czekanie i zdecydowałam, że wyjadę do Europy, pojawiają się oni...
Kiedy podejmowałam decyzję o krajach nieco nam bliższych niż USA, moja mama mówiła: zobaczysz, ty wybierzesz rodzinę tutaj, a wtedy ruszy lawina z ameryki.. Śmiałam się z tego, mówiłam: Jasne, nagle mój profil stanie się hitem wśród rodzin... Tak bardzo w to nie wierzyłam, tak bardzo nie chciałam mieć racji..
Generalnie problemu by nie było - rodzina i tak mi się nie podoba, nie poleciałabym do nich.. Ale chodzi o prorocze wręcz słowa mamy... Co, jeśli dalsza część też się sprawdzi, i poza tą jedną rodziną pojawią się inne, a w tym jakaś wyjątkowa?
Nie mam aż tyle zbędnej kasy, żeby kupować bilety a potem je wyrzucać, niestety :(
Mam ochotę użyć jednego, niecenzuralnego słowa wobec całej tej sytuacji... Ale użyję innego..
Cholera jasna no ;/
no to ja użyję Ku*wa, jaaaaa, no to straszne jest, ale może reszta "przepowiedni" sie nie sprawdzi? Ale Emyś Ty sie nie łam - bo twarda babka z Ciebie jest! :) :*
OdpowiedzUsuń