poniedziałek, 13 września 2010

No więc po wczorajszym wnerwie nie pozostało śladu. Ochłonęłam, rozwiązałam umowę z P. (Panie się baaaardzo zdziwiły, stwierdziły że biuro działało bez zarzutu), jestem oficjalnie 5 stów w plecy i nie wiem, czy śmiać się czy płakać...

A poza tym, to jestem w świetnym nastroju:) Żyję już tym wyjazdem, nie mogę się go doczekać:) dziś chciałam załatwić sobie ubezpieczenie, i zaliczyłam małego zonka - wiecie, że firmy takie jak pzu czy hestia wołają 1600 (!!!) złotych za roczne ubezpieczenie przy pobycie za granicą
I najlepsze: ubezpieczenie różni się dosłownie kilkoma detalami od karty np euro<26
Także ciekawie mają :D

A do tego mam dylemat - jak się spakować, żeby nie przeroczyć 20kg.. haha, impossible ;D

2 komentarze:

  1. Tak dużo?? o.O ojej... a tamnie spakujesz, dasz rade :D a to już nie długoo :D ja mam jeszcze ponad 2 tygodnie na wylot więc na razie nie myślę o tym jak sie zmieszcze do walizki ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. będą będą ;D ale Emyś co tam u Ciebie jak przygotowania do wielkiego wylotu?;> ;D

    OdpowiedzUsuń